Wersja mobilna strony WSSiP

Wydarzenia

Aleksandra Mańczak - „moje menki”

Aleksandra Mańczak

Galeria Akademicka WSSiP, wernisaż 16.02.2017, godz.16.00

Moje „menki“


Lektura artykułu, publikowanego w 2008 roku w wakacyjnym wydaniu pewnego miesięcznika ilustrowanego, wprowadziła mnie w osłupienie. Była to mieszanina nieziszczalnych marzeń o nieśmiertelności i oczekiwań osiągnięcia celebryckiego wyglądu, a wszystko zanurzone w sosie presji, wręcz dyktatu. Treść dotyczyła supermenki.
Kiedy na filmach pokazujących Noblistów i wybitnych naukowców przyjrzymy im się dokładnie, to raczej nie zobaczymy osób po korekcyjnych operacjach twarzy i z klawiaturą nieskazitelnie śnieżnobiałych zębów. Grono to raczej akceptuje naturalne procesy starzenia się, postępujące niedomagania własnego ciała. Z tej perspektywy problemy supermenki wydają się żałośnie mało istotne, zbyt absorbujące cenny czas, wręcz są zbyteczne.
Jednak temat ciała i cielesności bardzo mocno zawładnął sztuką ostatnich dekad. W opozycji, uznając ten temat za nadmiernie eksploatowany, de facto go odrzucając, zadałam sobie pytania:
czy portret można pozbawić powłoki cielesnej?
czy wówczas można jeszcze rozróżnić płeć?
na podstawie czego? czy na podstawie zakodowanych i wpajanych od
najwcześniejszych lat w wychowaniu i edukacji symboli i znaków?
czy kolor naturalny użytych elementów jest możliwy i wskazany?
czy rekwizyt może stać się egzemplifikacją cech postaci?
Przypominam sobie wizję Gór Alleluja z Pandory James‘a Camerona z filmu Avatar. Po chwili zauroczenia, uświadamiamy sobie zbieżność z obrazem pt.“Zamek w Pirenejach“ René Magritte’a. Choć obie wizje są fascynujące i są niby światem nieistniejącym, to jednak odzwierciedlają nasze przyzwyczajenia do obowiązujących zjawisk fizycznych, nie wywracają wpojonych nam reguł. Świadczy to o naszym przywiązaniu do ukształtowanych wzorców i mocy nauki. Przekonujemy się jak trudno jest sugestywnie zastąpić stare przyzwyczajenia innymi, które byłyby równie zrozumiałe. Wizje Magritte’a i Camerona nie dotyczą wprawdzie portretu, ale oddają istotę problemu.
Czy składowe portretu to zawsze głowa, oczy, nos i usta? Jeśli supermenka wzorem supermena weszła do słownika, to czy są możliwe pola dla innych „menek“? Jak to się dzieje, że w obrazach Giuseppe’a Arcimboldi, skomponowanych z samych kwiatów, owoców, odpowiednio dobranych stworzeń lub rekwizytów, rozpoznajemy i portret i płeć? (Spośród jego arcydzieł najbardziej mnie zdumiewa pełen poczucia humoru „Bibliotekarz“ z dłonią uzyskaną z papierowych karteluszek-zakładek.)
Moje „menki“ to właściwie zakamuflowane autoportrety, z rekwizytami z własnego domowego podwórka. Te o tematyce roślinnej były cennymi prezentami (jak ananas z uprawy Oranżerii Parku Księcia Pücklera w Bad Muskau) lub celowo skompletowanymi (jak w „Mojej Florze“).
Wszystkie prace powstały w podobny sposób: najpierw poszczególne elementy były fotografowane lub skanowane a potem całość była komponowana w komputerze.

sierpień 2016r. Aleksandra Mańczak

Zabrania sie wykorzystywania nazwy uczelni oraz fotografii , projektów i tekstów zamieszczonych na stronie internetowej bez zezwolenia władz WSSiP.


Wersja angielska WSSiP Wersja ukraińska WSSiP Wersja rosyjska WSSiP
Do góry strony